Dwie godziny w kosmosie

W tle niepokojących wydarzeń na mapie świata, ma miejsce wzmożonych ruch w dziedzinie kosmicznych badań. Niewątpliwie wizyta naukowa drugiego Polaka w kosmosie -Sławosza Uznańskiego – Wiśniewskiego czy właśnie zakończona misja kosmiczna Artemis II mogą zaliczyć się do tej podwyższonej aktywności kosmicznej. I może nieprzypadkowo na ekrany kin wszedł w marcu film „Projekt Hail Mary.”

Być może kierowana podświadomą zazdrością, postanowiłam też odbyć kosmiczną podróż na miarę swoich możliwości, czyli w kinowym fotelu. Moja kosmiczna eskapada miała jeszcze dodatkowy atut, bo była podróżą w przyszłość.

„Projekt Hail Mary” czyli projekt „Zdrowaś Mario” to obraz, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć. Zacznę od tytułu, który nie został przetłumaczony a ma przecież istotne znaczenie. Dlaczego w tytule pojawia się wezwanie do Matki Boskiej chyba z najbardziej znanej i najczęściej odmawianej modlitwy do Maryi?  Może jest tak, dlatego, bo katastrofa, która grozi naszej planecie i co za tym idzie problemy i przeciwności, które muszą pokonać bohaterowie są tak poważne, że bez JEJ interwencji wszystko może zakończyć się katastrofą (kosmiczną) i końcem życia na Ziemi?

Zacznijmy jednak od początku. Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości. Tajemnicze miniaturowe „coś” nazwane przez naukowców ASTROFAGIEM atakuje gwiazdy, w tym nasze drogie Słońce, pochłania energię co w konsekwencji powoduje jej obumieranie. Rozpoczyna się walka z czasem, ograniczeniami technologicznymi i … niechęcią do podróży naszego bohatera. W kosmos jak najszybciej musi wyruszyć misja, której celem będzie powstrzymanie postępującej dewastacji i destrukcji naszej Gwiazdy Życia.

Opowieść zaczyna się na … bezludnej wyspie. Oczywiście to przenośnia, moje pierwsze skojarzenie w momencie spotkania z głównym bohaterem, który budzi się na, jak się okazuje, pustym pokładzie statku kosmicznego. Może to jego wygląd a może niewyobrażalne poczucie osamotnienia poprowadziły mnie prosto na wyspę Robinsona Crusoe. Nasz bohater to Ryland Grace (pan Łaska), w tej roli jak zwykle w doskonałej formie Ryan Gosling. Jak się wkrótce okazuje, Ryland to, w istocie, skromny nauczyciel fizyki w jednej z amerykańskich szkół, którego zbieg okoliczności wyrzucił daleko poza orbitę Ziemi. Nasz bohater zmaga się z poważną amnezją, wynikającą z wyjścia ze stanu hibernacji. Towarzyszymy mu w walce z samotnością, w walce o przetrwanie i w końcu w walce o przeszłość i ustalenie przyczyny sytuacji w jakiej się znalazł. Ostatecznie skrawki wspomnień układają się w całość i wszyscy już wiemy co się wydarzyło i jaki cel ma do zrealizowania nasz Robinson Przyszłości. Wtedy dochodzi do spotkania. Na kosmicznej, już nie Mlecznej, drodze pojawia się obcy.  Na szczęście nie jest to obcy ósmy pasażer Nostromo ani drapieżnik Predator. Nie jest to również „Piętaszek” ale w gruncie rzeczy drugi Robinson a właściwie Rocky, chociaż do wielkiego Sylwestra Stallone nie jest podobny. Za to przypomina kamiennych gigantów z historii Noego wybranego przez Boga. W „Projekcie Hail Mary” spotkają się zatem dwaj zagubieni odkrywcy – naukowcy. Czy badacze z jakże różnych światów znajdą ścieżkę porozumienia i przede wszystkim zrozumienia, czy znajdą sposób (wspólnie) na rozwiązanie problemu, który jak się okazuje dotyczy obu ich światów? Co wyniknie z tego spotkania musicie koniecznie zobaczyć. Czy będzie happy end a koniec naszej ziemskiej cywilizacji i znanego nam świata jeszcze nie nastąpi? Odpowiedź nie jest wcale oczywista, chociaż to film amerykański, ale nic we współczesnym kinie sci-fi nie jest pewne o czym przekonali się ci co widzieli obraz „Nie patrz w górę”.

Pewne jest to, że film, który stworzył duet Phil Lord i Christopher Miller jest naprawdę z gatunku naukowej fikcji określanego nawet jako hard science fiction, dołącza do zacnej grupy filmów takich jak „Marsjanin”, „Grawitacja”, „Interstellar” czy „Nowy początek”.  

Warto podkreślić, że wizualnie film zrealizowano z olbrzymią dbałością o detale, z olbrzymim szacunkiem dla wiedzy i inteligencji widzów. Odpowiedzialny za zdjęcia wyczarowujące wspaniałą iluzję kosmicznej podróży jest australijski operator Greig Fraser autor zdjęć m.in. do takich filmów jak Diuna II (2024) czy Batman (2022). Przepiękną, budującą atmosferę i napięcie muzykę dopełniającą całości stworzył Daniel Pemberton. Gorąco polecam obraz, do obejrzenia koniecznie w ciemnej sali kinowej, tym, którzy chcą pobyć chociaż dwie godziny w kosmosie, poczuć się jak odkrywcy z Artemis II i to w towarzystwie nieco rozkojarzonego, rozczochranego, ale genialnego profesora fizyki, który wyciąga wnioski ze swoich błędów, jest otwarty na NOWE i uczy nas akceptacji tego, co jest całkiem z innej planety dosłownie i w przenośni.

reżyseria: Phil Lord, Christopher Miller
scenariusz: Drew Goddard
produkcja: USA
premiera: 14 marca 2026, 20 marca 2026 Polska premiera kinowa

Zwiastun filmu „Project Hail Mary” Dystrybutor:United International Pictures Sp z o.o

Powiązane zdjęcia:

Dodaj komentarz

Zakopane
Current weather
Sunrise-
Sunset-
Humidity-
Wind direction-
Pressure-
Cloudiness-
-
-
Forecast
Rain chance-
Wind direction-
-
-
Forecast
Rain chance-
Wind direction-
  • Nikifor - Gdyby mógł przyjechałby koleją - Muzeum Pienińskie w Szlachtowej

REKLAMA

Ukraina 24