Dziś pasterstwem zajmuje się coraz mniej gospodarzy, ale na szczęście Andrzej Kluś należy do tych, którzy kontynuują tradycje przodków. Wiosną, po św. Wojciechu wyrusza z Harendy pod Regle, zabierając ze sobą stado liczące około 300 owiec.
W tym roku wyjątkowo trasa do bacówki, przy wejściu do Doliny Ku Dziurze wiodła przez Górną Ruwień Krupową, gdzie przy napisie Zakopane redyk zatrzymał się na odpoczynek, pośród około tysiąca widzów. Młodsi i starsi mieli okazję z bliska zobaczyć, a nawet pogłaskać obiekt pożądania – owcę, królową wiosennego redyku. Chociaż wcześniejsze redyki rodziny Klusiów odbywały się bez wielkiego show, w ciszy, skupieniu (tutaj możecie zobaczyć zeszłoroczne wyjście na hale) to tegoroczny redyk pokazał, jak w dobie zapatrzenia w internet, ważny jest kontakt z przyrodą dla przybyszów z innych rejonów Polski.
Ostatnio redyki zatracają swój oryginalny charakter, stały się komercyjną atrakcją turystyczną. Do miasta które w ten sposób próbują poszerzyć swoją ofertę turystyczną dołączyło Zakopane. Impreza która odbyła się na Równi Krupowej zorganizowana została przez miasto Zakopane i była również okazją do prezentacji zespołów góralskich. Zespół Regionalny im. Bartusia Obrochty wystąpił po raz pierwszy po dłuższej przerwie. Został reaktywowany z okazji właśnie przypadającej w tych dniach setnej rocznicy śmierci swojego patrona. Pod napisem Zakopane wystąpił również zespół regionalny im. Klimka Bachledy.
W wypasie i funkcjonowaniu bacówki oprócz juhasów, pomaga cała rodzina, syn Jędrek, żona Małgorzata, która wkrótce będzie certyfikowaną panią bacą i córka Monika, która kilka lat temu została pierwszą certyfikowaną juhaską.
Zobaczcie co zarejestrowała nasza kamera i o czym opowiadali nasi rozmówcy podczas tegorocznego wiosennego redyku bacy Andrzeja Kluśa.
A tutaj zobaczcie zeszłoroczny powrót owiec na hale.












